Jakoś mnie ta wizja akurat nie przeraża. Po wczorajszych zawodach na pewno jestem szczęśliwy, bo co czwartek siedziałem jak psychol i oglądałem ta wielka drogę do finału. Teraz czekamy na 24 maja. Śmieszne, że w lidze pewnie będziemy na 6 miejscu, ale jeśli to ma być klucz do powrotu na salonu, to jakoś przełknę te gorzka pigułkę.
Wysłane z mojego Redmi Note 3 przy użyciu Tapatalka



