To jak wyjaśnisz , że ci hoolsi bez kasy jeżdżą na mecze swojej drużyny , często własnymi środkami lokomocji , zdarzają się też tz zasadzki oddalone od kilkudziesięciu do kilkuset km od miejsca zamieszkania . Czy gości bez grosza przy duszy , bez pracy stać było na takie wojaże ?Obserwator pisze:
Pisząc, że piknik jest dla klubu bardziej wartościowy mam na myśli co innego.
To własnie tzw.piknikowcy zakładają wszelakie stowarzyszenia, kluby kibica, przeróżne organizację okołoklubowe,które nieraz wręcz ratują istnienie klubu(vide Cracovia ).
To własnie piknikowcy są podstawą finansowa wielu klubów i można zawsze liczyć na nich( a własciwie na ich potrflele) gdyż z reguły są to ludzie o ustabilowanej sytucji finansowej, często wysoko postawienie w drabince społecznej i nie skąpiących grosza na swój ukochany klub.
Obserwator próbowałem opisać we wcześniejszym poście dwie zgoła odmienne grupy , które znajdują się na naszych stadionach .
Szkoda że nie opisałem trzeciej grupy "kibiców , szalikowców " o której ty teraz piszesz . Mianem piknika określiłem zgoła odmienną grupę , czyli przypadkowe osoby , które postanawiają od czasu do czasu zaglądnąć na stadion . Ty kibiców , szalikowców , którzy utożsamiają się z klubem nazywasz piknikami - chyba jakieś nieporozumienie się wkradło .
A hoolsI?
Przeważnie to przecież młodzi ludzie.Bez grosza przy duszy, bez pracy.
Nie chcę by zabrzmiało to w stylu, że bardziej wartosciowy, jest etn co ma pieniądze, bo zapewne nie jest tak do końca, ale nie da się zaprzeczyć, że podstawą funkcjonaowanai wiekszosci europejskich klubów są własnie pikinkowcy a nie hoolsi.
Może nie możesz się pogodzić z tym , że ci tz . przez ciebie bezmózgowcy mogą pochodzić z każdej grupy społecznej ?
Na Planet był kiedyś program o hools z Angli ( Chelsea , Millwal , West Ham , Cardif itd . ) jak byś go obejżał to byś zrozumiał , że ci "biedacy" posiadają własne firmy i są na codzień zwykłymi obywatelami .
Pozdrawiam .



