Benitez źle pożegnany? Nie wiem jak by było ładnie pożegnać kogoś, kogo nikt nie chce. Rozumiem, że może być smutny i rozczarowany, ale to była decyzja konieczna i zarząd w sumie wytrzymał długo. Nie sądzę, by faktycznie był zaskoczony. Nie jest głuchy ani ślepy i wie, jak był postrzegany. To był związek bez miłości i bez rozsądku. Męczyli się w nim wszyscy - sam Benitez, zawodnicy i kibice.
Nie wiem po co Perez gadał jakieś bzdury do mediów, ale może naiwnie liczył, że coś się zmieni, bo pewnie sam jakiś czas temu zdał sobie sprawę, że latem popełnił błąd robiąc po swojemu i nie słuchając głosu kibiców. Nie zmieniło się od początku sezonu nic i więcej czasu też by nie pomogło. Niemała w tym wina królewiczów, bo na pewno mogli lepiej traktować Beniteza, ale łatwiej i rozsądniej wymienić jego niż pół obrażonej drużyny w środku sezonu.
Nie wiem jak inni, ale po raz pierwszy od dawna nie mogę doczekać się najbliższego meczu. Nie wiadomo jak to się potoczy, ale perspektywa zobaczenia Zidane'a na tym stanowisku mnie ekscytuje.



